pl
A A A

Kholoud Charaf

Stypendystka Programu Rezydencjalnego Międzynarodowej Sieć Miast Schronienia (International Cities of Refuge Network ICORN)
w latach 2018-2020
fot. M. Stolarska dla KBF
Kholoud Charaf to poetka, pisarka, krytyczka sztuki i aktywistka, pochodząca z Al Mudżajmiru w południowej Syrii. W 2003 roku ukończyła studia w zakresie technika medycznego na Uniwersytecie w Damaszku. Była kierowniczką jednostki medycznej w więzieniu dla kobiet w As-Suwajdzie i pracowała jako nauczycielka angielskiego w Syryjskim Instytucie Edukacji Dziecięcej, prowadząc zajęcia dla dzieci, które nie miały szans na formalną edukację w powodu trwającej wojny. Brała udział w kursie wsparcia psychologicznego organizowanym przez Syryjski Czerwony Krzyż.

W 2016 roku opublikowała swój debiutancki tom poetycki zatytułowany Resztki motyla (arab. Rufat farasza), który spotkał się z uznaniem krytyków, wskazujących na oryginalność poetyckiego języka i literackich obrazów, a także wyjątkową zdolność autorki do przekształcania wojennych doświadczeń w piękne światy wyobraźni nawiązujące do wspomnień z dzieciństwa w rodzinnej wiosce. Jej wiersze były tłumaczone na język angielski, francuski, włoski oraz polski, a tomik Odwrócone niebo / Reversed Sky ukazał się w dwujęzycznym (polsko-angielskim) wydaniu nakładem wydawnictwa Znak (2019). W 2019 roku książka Powrót do gór. Dziennik w cieniu wojny otrzymała Nagrodę Ibn Battuty w dziedzinie prozy podróżnej.

W Syrii Kholoud Charaf padła ofiarą szantażu i gróźb ze strony funkcjonariuszy policji, gdy pracując w laboratorium policyjnym była świadkiem łamania praw człowieka wobec więźniów politycznych. Po zaangażowaniu się w twórczość literacką nie mogła w związku z tym cieszyć się wolnością wypowiedzi. Jako pisarka znajdowała się więc pod stałą presją. W 2018 roku Kholoud Charaf przeniosła się do Krakowa jako ósma stypendystka Programu Rezydencjalnego Międzynarodowej Sieć Miast Schronienia (International Cities of Refuge Network ICORN).


Kraków

Tańcz gdzie chcesz
Zawsze wystarczy miejsca żeby istnieć
Miasta są oczami życia
Wspaniała przeszłość jest ozdobą ścian
Więc to ty miasto światła pełne świeżej słodyczy
Miasto kościołów drzew i ducha
Śpiewa ptak
Drzemie kolorowy kwiat
Znam wiele tajemnic
Których ty nie znasz
Chodź jesteś moją czystą pamięcią
Kłopoty mnie zadręczyły
Ale jestem twoim niewinnym lustrem
Naucz mnie tylko jak zasnąć

Krakowie[1]
Czy kiedyś wszedłeś boso do rzeki
Zapomnij o swoich proroctwach i ochrzcij się w Wiśle
Nie dręcz poetów którzy ciągle piszą o twoich zielonych warkoczach
I pierwszych wiosennych krokusach

Krakowie
Czy kiedyś poznałeś mój język
Skarżę się i pogrążam w smutku spadłam z nieba i nagle się obudziłam ze snu
Chodź nauczę cię mówić
Tu położyłam kolor na twoim oknie by stało się światłem
Obraz bez ram
Jak ty wolny bez języka
Tulipan pozdrowił moje truchło
Czy pamiętasz legendę o smoku który wypił twoją wodę

Łyknęłam nieco twojej wody i ożywiła mnie
Zabierz więc ode mnie moje zmęczenie
Jestem córką ziemi pozbawionej wody
Napój mnie więc
Tak jak ty jestem przeszłością przybyłam z ziemi trupów
Zdeptaj moje truchło
Kobieto Zachodu podziel się ze mną pokojem
Przykryj swe chłodne dłonie moim słońcem
Rozwiąż swoje jasne warkocze abym splotła je z czernią moich włosów
Wymieszaj moją ciemną ziemię z twoją
Abyśmy uczyniły ten wieczór cudownym winem dla ludzkości
Nie trać wiary ptaki zawsze powracają do ciepłych miejsc
Chodź anemonie
Naucz mnie jak robić chałwę z twoich nasion
A ja nauczę cię moich arabskich liter
I zaśpiewajmy przepiękną pieśń
Nie ma czasu na wojnę poezja jest naszym językiem
Naucz mnie moja mała jak to jest że światło cię nie zna a ty je znasz
I jak budujesz ze swego upadku piękno proroctwa
Krakowie miasto drewna skrzypiących łóżek i schodów
Naucz mnie jak być spokojną jak ty kiedy zżera mnie strach
Boję się że moje stopy pogrążone we krwi obudzą twoje bóle
Poczekaj na mnie pomaluję z tobą miłość żeby wszyscy ją widzieli
Dlaczego budzisz przede mną wspomnienia wszystkich twoich rzezi
Jestem tysiącem ludzi którzy umarli i żyli żeby słuchać twoich opowieści
A to ślady stóp  mojego narodu
Splataliśmy morwowy jedwab
I suszyliśmy winogrona na zimne zimowe wieczory
Aż nagle wojna rozpaliła nasze kości
Tak jak ty jestem gwałtowną pamięcią
Tysiąc opowieści o śmierci i jedna jedyna opowieść przetrwania
Jestem twoją matką a matka mojej matki co urodziła się bez piersi
To moje mleko które wyssałam podczas nocy przerażenia
Wysysam je z twej rzeki abyśmy się stali mlecznym rodzeństwem
Napój mnie i powiedz czy cały czas ma się dobrze legenda ludzkości
Zabili mnie nie raz lecz tak jak ty zapomniałam o śmierci
Włosy które mi wypadły schowałam w kątach ścian aby nie zapomnieć własnego imienia
Tak jak ciebie ranili i mnie kiedy zmieniali moją ziemię ale moja tęsknota była silna

Nikt się nie martwi zawsze jest miejsce na nowe życie
Daj mi swój głos
I światło które mnie szuka
Żebym zasnęła

(Przełożył Marek M. Dziekan)


[1] W języku arabskim nazwy miast są rodzaju żeńskiego, co w oryginale nieco zmienia wymowę utworu.
Ta strona używa plików cookies dowiedz się więcej